Drzewo sąsiada prawie zabiło mi dziecko
Spokojne lipcowe popołudnie pani Agnieszki i jej bliskich omal nie zamieniło się w rodzinną tragedię. Wszystko za sprawą drzewa, które runęło wprost na schody prowadzące do ich mieszkania. Lekko ranny został 4-letni syn kobiety. Mieszkanka Rogoziny przekonuje, że o zagrożeniu alarmowała już wcześniej, jednak – jak twierdzi – nie przyniosło to oczekiwanego rezultatu.
Do zdarzenia doszło 3 lipca w godzinach popołudniowych w Rogozinie w gminie Trzebiatów. W całej okolicy wiał wówczas silny wiatr i padał deszcz. Niewiele brakowało, by ten dzień zakończył się dla pani Agnieszki i jej rodziny tragedią.
- To było gdzieś przed 18:00. Wróciliśmy akurat z zakupów. Powiedziałam synowi, że może iść już do mieszkania. My chwilę jeszcze rozmawialiśmy przy samochodzie, gdy nagle usłyszeliśmy huk. Zaczęłam krzyczeć i szybko podbiegliśmy pod te schody – relacjonuje w rozmowie z reporterem SUPERPORTALU24 Agnieszka Udycz z Rogoziny.
Jak się okazało, było to drzewo, które runęło z sąsiedniej posesji. Gałęzią w głowę został uderzony 4-letni syn pani Agnieszki – Nikodem. Na miejsce wezwano służby ratunkowe. O sprawie informowaliśmy w artykule „Silny wiatr i groźny wypadek. Ranne 4-letnie dziecko”. Na szczęścia obrażenia nie okazały się poważne.
- Mój partner wyciągnął syna spod tych gałęzi. Dzięki Bogu, że był dopiero na drugim schodku i osłonił go słupek. Boję się pomyśleć, co mogłoby się stać, gdyby stał kawałek dalej – kontynuuje mieszkanka Rogoziny.
Pani Agnieszka podkreśla, że od dłuższego czasu alarmowała o zagrożeniu, jakie miały stwarzać drzewa rosnące na sąsiedniej działce. Jak mówi, wielokrotnie zgłaszała sprawę odpowiednim służbom, licząc na to, że problem zostanie rozwiązany, zanim wydarzy się coś złego.
- Jak nie wieje, to czuje się w miarę bezpiecznie. Ale jak jest silny wiatr, to cały czas muszę patrzeć i pilnować, by nie stało się nic złego – dodaje nasza rozmówczyni.
Zdaniem pani Agnieszki problem z niebezpiecznym drzewem ciągnie się od lat. Jak twierdzi, wielokrotnie zwracała się do sąsiada z prośbą o jego usunięcie, jednak bezskutecznie. Z czasem konflikt między sąsiadami miał się pogłębiać, a kolejne próby rozwiązania sprawy polubownie nie przynosiły oczekiwanego rezultatu.
- Urząd Miejski odnotował zgłoszenie dotyczące przedmiotowego drzewa w dniu 6 lipca 2026 r. Zgłoszenie zostało przyjęte ustnie od mieszkanki sąsiedniej nieruchomości. Urząd nie dysponuje dokumentami potwierdzającymi wcześniejsze zgłaszanie sprawy dotyczącej przedmiotowego drzewa – przekazał trzebiatowski magistrat w odpowiedzi na nasze zapytania.
Jak dowiadujemy się dalej, po przyjęciu zgłoszenia sporządzono notatkę służbową dokumentującą przebieg rozmowy z mieszkanką. Jeszcze tego samego dnia pracownicy Urzędu Miejskiego wspólnie ze strażnikiem miejskim przeprowadzili oględziny drzewa oraz pasa drogowego. Podjęto również próbę kontaktu z właścicielem nieruchomości, jednak okazała się ona bezskuteczna. Następnie do właściciela skierowano pismo przypominające o obowiązkach związanych z utrzymaniem zieleni oraz zapewnieniem bezpieczeństwa ludzi i mienia.
- Obowiązujące przepisy nie przyznają gminie kompetencji do nakazania właścicielowi prywatnej nieruchomości usunięcia drzewa wyłącznie na podstawie zgłoszenia osoby trzeciej. Gmina może natomiast podjąć czynności wyjaśniające, dokonać oględzin w zakresie swoich kompetencji oraz poinformować właściciela nieruchomości o konieczności zapewnienia bezpieczeństwa – przekazuje dalej urząd.
Jak dodano, w przypadku bezpośredniego zagrożenia życia, zdrowia lub mienia należy niezwłocznie powiadomić odpowiednie służby ratunkowe. Jednocześnie magistrat zwraca uwagę, że jeśli drzewo rosnące na prywatnej posesji zagraża życiu lub budynkom, mieszkańcy mogą zwrócić się z pisemnym wnioskiem do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego, który może nakazać odpowiednie zabezpieczenie lub usunięcie drzewa. Z kolei sprawy mające charakter sporu sąsiedzkiego powinny być rozstrzygane na drodze cywilnej.
- Urząd Miejski podjął działania pozostające w granicach obowiązujących przepisów prawa, tj. przeprowadził oględziny oraz skierował do właściciela nieruchomości pismo informacyjne. Dalsze działania będą uzależnione od rozwoju sytuacji oraz czynności podjętych przez właściciela nieruchomości – przekazano.
O sprawę zapytaliśmy również sąsiada pani Agnieszki. W rozmowie z reporterem SUPERPORTALU24 mężczyzna stanowczo nie zgodził się z przedstawianą przez kobietę wersją wydarzeń. Twierdzi, że spór dotyczący drzewa trwa od wielu lat i był już przedmiotem postępowania sądowego, które – jak przekonuje – zakończyło się na jego korzyść. Jego zdaniem drzewo zostało wcześniej celowo uszkodzone przez sąsiadów, a on sam nie miał podstaw do jego usunięcia. Dodał również, że nie zamierza utrzymywać z nimi żadnych kontaktów.
Dla pani Agnieszki najważniejsze jest dziś jedno – aby sytuacja, która spotkała jej rodzinę, nigdy więcej się nie powtórzyła. Tymczasem sprawa nadal pozostaje otwarta, a dalszy jej bieg będzie zależał od działań właściciela nieruchomości oraz ewentualnych decyzji właściwych organów.
Komentarze (0)
Poznaj opinie mieszkańców.
Dodaj komentarz. Pamiętaj! Szanujmy się, hejtowanie jest karalne!