Jak żyje się z kotem? Poznajcie Tequilę i jej właścicielkę [ZDJĘCIA]

2024-02-17 7:55
Karol Szumny
2024-02-17 7:55

W Światowy Dzień Kota o życiu z kotem opowiada nam mieszkanka Trzebiatowa, Martyna Jaroni, która jest właścicielką czteroletniej kotki Tequili.

ZDJĘCIE 1 z 14

17 lutego przypada Światowy Dzień Kota. Jak wygląda codzienność z tym zwierzakiem? O tym nasz reporter rozmawiał z Martyną Jaroni. Mieszkanka Trzebiatowa jest właścicielką czteroletniej kotki Tequili.

- Mam ją od września 2020 roku. Przygarnęłam ją, ponieważ moja koleżanka wstawiła na Facebooka post o kotku, który od kilku dni przebywał u niej na podwórku i potrzebował ciepłego, swojego domku. Tequila od razu skradła moje serce i takim właśnie sposobem przygarnęłam ją do siebie – opowiada Martyna Jaroni.

Jak dodaje, kotka zawsze poprawia jej humor. 

- Tak naprawdę lubię ją za wszystko, jest cudowna, ale przede wszystkim za to, że zawsze poprawi mi humor, nie odstępuje na krok i towarzyszy w każdej czynności, nawet przy nauce. Trudno powiedzieć za co jej nie lubię. Myślę, że nie ma takiej rzeczy. Ewentualnie to, że jest niejadkiem i bardzo wybrednie podchodzi do tego, co znajduje się w jej miseczce – mówi mieszkanka Trzebiatowa.

W życiu z kotem występuje wiele nietypowych sytuacji. Jakie może wymienić Martyna?

- Tutaj można by wymieniać naprawdę sporo. Jak była mniejszym kotkiem, bardzo często podczas snu spadała z krzesła/fotela. Na szczęście, już się to nie zdarza. Ale to, co najbardziej zapadło w mojej pamięci, to sytuacja, gdy złowiła ptaka i to sporych rozmiarów. Było ciepło i siedziała przy otwartym oknie (oczywiście zabezpieczonym) w kuchni. Gdy do niej weszłam, zobaczyłam na podłodze kosa oraz Tequilę, która bacznie go obserwowała. Był to na pewno niecodzienny i przerażający widok. Na szczęście ptaszek nie ucierpiał i po chwili został wypuszczony na zewnątrz. Widocznie zabawy z wędką to było za mało – wspomina nasza rozmówczyni.

Właścicielka Tequili podkreśla, że kot wniósł do jej domu dużo radości.

- Nie wyobrażam sobie żyć bez niej, tak samo jak i reszta domowników. Zawsze miło jest wstać i poprzytulać się ze swoim kotkiem czy posłuchać mruczenia. Myślę, że jest mi wdzięczna za uratowanie jej, a jej przygarnięcie to była najlepsza decyzja, jaką mogłam podjąć – powiedziała Martyna Jaroni.

Miau!

Komentarze (0)

Poznaj opinie mieszkańców.

CZYTAJ OPINIE I KOMENTUJ PONIŻEJ

Dodaj komentarz. Pamiętaj! Szanujmy się, hejtowanie jest karalne!