Wyjechali do pożaru, którego nie było. Ktoś zrobił sobie żart

2026-05-26 18:21
Karol Szumny
2026-05-26 18:21

Dziś rano, kilka minut przed godziną 4:00, strażacy z Karnic zostali zadysponowani do pożaru roślinności. Po dotarciu na miejsce okazało się jednak, że zgłoszenie było fałszywe. Druhowie przypominają, że takie „żarty” mogą mieć bardzo poważne konsekwencje.

zdj. ilustracyjne // archiwum SP24

Do zdarzenia doszło we wtorek, 26 maja. O godzinie 3:58 do strażaków wpłynęło zgłoszenie o pożarze roślinności pomiędzy Skrobotowem a Lędzinem. Na miejsce skierowano zastęp OSP Karnice.

Strażacy potraktowali zgłoszenie jak każde inne i natychmiast ruszyli we wskazane miejsce. Po dotarciu na teren pomiędzy obiema miejscowościami rozpoczęli sprawdzanie okolicy. Szybko okazało się jednak, że zgłoszone zagrożenie nie istnieje.

- Ze zgłoszenia wynikało, że pali się roślinność między Skrobotowem a Lędzinem. Udaliśmy się we wskazany rejon i dokładnie sprawdziliśmy okolicę. Objeździliśmy teren, ale nie znaleźliśmy żadnego pożaru. Ostatecznie zdarzenie zostało zakwalifikowane jako alarm fałszywy – opowiada w rozmowie z reporterem SUPERPORTALU24 Piotr Strojek, komendant gminny OSP w Karnicach i jednocześnie druh tutejszej Ochotniczej Straży Pożarnej.

Choć sytuacja zakończyła się jedynie niepotrzebnym wyjazdem, strażacy nie ukrywają, że podobne zgłoszenia traktują bardzo poważnie. Każda taka interwencja angażuje ludzi i sprzęt, które w tym samym czasie mogą być potrzebne w zupełnie innym miejscu.

Zdaniem strażaków trudno mówić tu o zwykłej pomyłce. Wszystko wskazuje na to, że ktoś celowo postanowił postawić służby na nogi w środku nocy. Druhowie zwracają uwagę, że nawet pozornie niewinny „żart” może mieć bardzo poważne skutki.

- Trudno powiedzieć, jaki był cel tego zgłoszenia. Czy ktoś chciał nas obudzić, sprawdzić reakcję służb czy miał jeszcze inny powód. Trzeba jednak pamiętać, że w tym samym czasie ktoś naprawdę może potrzebować pomocy, a strażaków nie będzie na miejscu. W takich sytuacjach czas jest najważniejszy – podkreśla dh Piotr Strojek.

Fałszywe alarmy to nie tylko niepotrzebne koszty i angażowanie służb ratunkowych. To także ryzyko związane z samym dojazdem do zdarzenia oraz możliwość opóźnienia pomocy osobom, które rzeczywiście znalazły się w niebezpieczeństwie.

Na szczęście, jak podkreśla nasz rozmówca, podobne przypadki na terenie gminy Karnice zdarzają się sporadycznie. Nie zmienia to jednak faktu, że każda taka sytuacja jest traktowana bardzo poważnie.

- Fałszywych alarmów mamy niewiele, ale tak naprawdę nie powinno być ich wcale. Numer alarmowy służy do ratowania życia i zdrowia, a nie do robienia żartów – zaznacza komendant gminny OSP w Karnicach.

Strażacy przypominają również, że osoby zgłaszające nieistniejące zagrożenia muszą liczyć się z konsekwencjami prawnymi i finansowymi. Fałszywe wezwanie służb ratunkowych może zostać potraktowane jako wykroczenie, a w niektórych przypadkach nawet jako przestępstwo.

Komentarze (0)

Poznaj opinie mieszkańców.

CZYTAJ OPINIE I KOMENTUJ PONIŻEJ

Dodaj komentarz. Pamiętaj! Szanujmy się, hejtowanie jest karalne!