Wyjechali do pożaru, którego nie było. Ktoś zrobił sobie żart
Dziś rano, kilka minut przed godziną 4:00, strażacy z Karnic zostali zadysponowani do pożaru roślinności. Po dotarciu na miejsce okazało się jednak, że zgłoszenie było fałszywe. Druhowie przypominają, że takie „żarty” mogą mieć bardzo poważne konsekwencje.
Do zdarzenia doszło we wtorek, 26 maja. O godzinie 3:58 do strażaków wpłynęło zgłoszenie o pożarze roślinności pomiędzy Skrobotowem a Lędzinem. Na miejsce skierowano zastęp OSP Karnice.
Strażacy potraktowali zgłoszenie jak każde inne i natychmiast ruszyli we wskazane miejsce. Po dotarciu na teren pomiędzy obiema miejscowościami rozpoczęli sprawdzanie okolicy. Szybko okazało się jednak, że zgłoszone zagrożenie nie istnieje.
- Ze zgłoszenia wynikało, że pali się roślinność między Skrobotowem a Lędzinem. Udaliśmy się we wskazany rejon i dokładnie sprawdziliśmy okolicę. Objeździliśmy teren, ale nie znaleźliśmy żadnego pożaru. Ostatecznie zdarzenie zostało zakwalifikowane jako alarm fałszywy – opowiada w rozmowie z reporterem SUPERPORTALU24 Piotr Strojek, komendant gminny OSP w Karnicach i jednocześnie druh tutejszej Ochotniczej Straży Pożarnej.
Choć sytuacja zakończyła się jedynie niepotrzebnym wyjazdem, strażacy nie ukrywają, że podobne zgłoszenia traktują bardzo poważnie. Każda taka interwencja angażuje ludzi i sprzęt, które w tym samym czasie mogą być potrzebne w zupełnie innym miejscu.
Zdaniem strażaków trudno mówić tu o zwykłej pomyłce. Wszystko wskazuje na to, że ktoś celowo postanowił postawić służby na nogi w środku nocy. Druhowie zwracają uwagę, że nawet pozornie niewinny „żart” może mieć bardzo poważne skutki.
- Trudno powiedzieć, jaki był cel tego zgłoszenia. Czy ktoś chciał nas obudzić, sprawdzić reakcję służb czy miał jeszcze inny powód. Trzeba jednak pamiętać, że w tym samym czasie ktoś naprawdę może potrzebować pomocy, a strażaków nie będzie na miejscu. W takich sytuacjach czas jest najważniejszy – podkreśla dh Piotr Strojek.
Fałszywe alarmy to nie tylko niepotrzebne koszty i angażowanie służb ratunkowych. To także ryzyko związane z samym dojazdem do zdarzenia oraz możliwość opóźnienia pomocy osobom, które rzeczywiście znalazły się w niebezpieczeństwie.
Na szczęście, jak podkreśla nasz rozmówca, podobne przypadki na terenie gminy Karnice zdarzają się sporadycznie. Nie zmienia to jednak faktu, że każda taka sytuacja jest traktowana bardzo poważnie.
- Fałszywych alarmów mamy niewiele, ale tak naprawdę nie powinno być ich wcale. Numer alarmowy służy do ratowania życia i zdrowia, a nie do robienia żartów – zaznacza komendant gminny OSP w Karnicach.
Strażacy przypominają również, że osoby zgłaszające nieistniejące zagrożenia muszą liczyć się z konsekwencjami prawnymi i finansowymi. Fałszywe wezwanie służb ratunkowych może zostać potraktowane jako wykroczenie, a w niektórych przypadkach nawet jako przestępstwo.
Komentarze (0)
Poznaj opinie mieszkańców.
Dodaj komentarz. Pamiętaj! Szanujmy się, hejtowanie jest karalne!