Złośliwość Rzeczy Martwych z debiutanckim albumem „Coś innego”

2026-07-24 20:05
Karol Szumny
2026-07-24 20:05

Po latach tworzenia, koncertowania i dopracowywania kolejnych utworów przyszedł moment, na który czekali od dawna. Zespół Złośliwość Rzeczy Martwych, tworzony przez pochodzących z Trzebiatowa Kamila Bąka i Michała Kubackiego, wydał debiutancki album „Coś innego”. To dziesięć autorskich kompozycji, które – jak sami mówią – są zapisem kawałka ich życia.

ZDJĘCIE 2 z 6

Za projektem stoją pochodzący z Trzebiatowa muzycy – Kamil Bąk, obecnie mieszkający w Gryficach, oraz Michał Kubacki, dziś związany z Kołobrzegiem. Tworzony przez nich zespół Złośliwość Rzeczy Martwych właśnie zaprezentował swój debiutancki album „Coś innego”. Znalazło się tam dziesięć autorskich utworów, które – jak podkreślają artyści – powstawały przez wiele lat i są zapisem ich muzycznej drogi.

Moment, w którym do ich rąk trafiły pierwsze egzemplarze gotowej płyty, był zwieńczeniem długiej pracy i wywołał ogromne emocje. Muzycy nie ukrywają, że jeszcze przed otwarciem pudełka towarzyszyła im ekscytacja, jakiej dawno nie przeżywali.

- Otwieraliśmy ją z wręcz dziecięcą ekscytacją. To uczucie, kiedy odfoliowujesz płytę, nad którą pracowaliśmy prawie rok, jest czymś niesamowitym. Gdy zobaczyliśmy design i wszystkie szczegóły, po prostu świeciły się nam oczy jak małym dzieciom. Jesteśmy ogromnie dumni z tego projektu – opowiadają w rozmowie z reporterem SUPERPORTALU24 Michał Kubacki i Kamil Bąk.

Choć bezpośrednie prace nad albumem trwały około roku, sami artyści podkreślają, że historia wielu utworów rozpoczęła się znacznie wcześniej. Niektóre kompozycje dojrzewały przez lata, a ich pierwsze wersje powstały jeszcze w czasach młodości.

- Można powiedzieć, że nawet więcej niż rok. Pomysły na niektóre utwory rodziły się ponad dwa lata temu, a są też takie, których początki sięgają nawet piętnastu lat. To po prostu kawał naszego życia – mówi Kamil Bąk.

Na albumie znalazło się dziesięć autorskich utworów. Część z nich narodziła się jeszcze wtedy, gdy obaj muzycy byli uczniami liceum i spotykali się po lekcjach, by wspólnie pisać teksty oraz tworzyć pierwsze kompozycje. Po latach wrócili do tych pomysłów, nadając im nowe brzmienie, a obok nich umieścili również zupełnie nowe utwory.

- Wszystkie utwory są nasze, stworzone od zera. W dużej mierze powstawały w domowych warunkach. Jeśli chodzi o muzykę, to właśnie jest „coś innego”. Łączymy rap, rock i reggae w różnych proporcjach – podkreślają muzycy.

Tytuł płyty również nie pojawił się przypadkiem. Jak wspominają artyści, zrodził się spontanicznie podczas jednego z wyjazdów na koncert. Szybko uznali, że właśnie te dwa słowa najlepiej oddają charakter ich twórczości i kierunek, w którym chcą podążać.

- Padł pomysł: „A może nazwijmy tę płytę „Coś innego”?. Chcieliśmy stworzyć coś, czego nie da się łatwo zaszufladkować. Zależało nam też na tym, żeby był to powiew świeżości – opowiadają nasi rozmówcy.

Muzycy od blisko dwóch lat regularnie występują na koncertach. Jak przyznają, właśnie bezpośredni kontakt z publicznością był dla nich najlepszym sprawdzianem, czy materiał przygotowywany na album trafia do odbiorców. To reakcje słuchaczy miały utwierdzić ich w przekonaniu, że obrali właściwy kierunek.

- Te utwory zdały najtrudniejszy egzamin. Kiedy widzimy iskierki w oczach ludzi albo to, że zaczynają poruszać się do naszej muzyki, wiemy, że to działa i że idziemy w dobrym kierunku – podkreślają.

Debiutancki album ma być dla zespołu początkiem kolejnego etapu działalności. Artyści zwracają również uwagę na to, że cały projekt powstał niezależnie – bez wsparcia dużych wytwórni i profesjonalnych studiów nagraniowych. Ich zdaniem właśnie to nadaje płycie wyjątkowy charakter.

- To coś, co musiało się wydarzyć i otwiera przed nami nowy rozdział. Warto sięgnąć po tę płytę nie tylko dla muzyki, ale także dla tekstów, które niosą konkretne treści. W czasach sztucznej inteligencji i masowej produkcji chcemy pokazać, że wciąż warto wspierać muzyczne rękodzieło. Ta płyta została stworzona od podstaw własnymi siłami – bez wielkich studiów, sponsorów i technologii, która wyręcza artystów – podsumowują Michał Kubacki i Kamil Bąk.

Album „Coś innego” można zamówić za pośrednictwem strony zlosliwoscrzeczymartwych.pl.

Komentarze (0)

Poznaj opinie mieszkańców.

CZYTAJ OPINIE I KOMENTUJ PONIŻEJ

Dodaj komentarz. Pamiętaj! Szanujmy się, hejtowanie jest karalne!